GUANTANAMO  – 5 RANO

Barak w którym się budzę, stoi tuż pod kubańska granicą.  Słyszę mruczenie klimatyzatora, który zamienia 25 stopni na zewnątrz na milutkie 15 w środku. Leżę i gapię się w sufit, gdzie kręci się helikopter wentylatora.  Więc to musiało być tak – myślę sobie – kiedy prawie 100 lat temu  przyjechali tu Amerykanie.  Wieczysta dzierżawa 117 km kwadratowych Kuby za  nieco więcej niż to, co trzymam w tylnej kieszeni  spodni. Zbudowali te baraki zaś po pracy pewnie gapili się w sufit jak ja, trzy pokolenia poźniej. Wcześniej był rok 1898 i pierwsze amerykańskie lądowanie w Guantanamo. Przybyli tu aby wykurzyć Hiszpanów.  Zwyciężyli, a Guantanamo zobaczyło swój pierwszy obóz jeńców wojennych.

kliknij by zobaczycZarzucam ręcznik na ramię i idę w kierunku nabrzeża. Za godzinę mam tu kręcić wschód słońca. Idę i czuję na sobie spojrzenie wartownika wieży broniącej granicy. Droga rozwidla się. Idę w lewo, dalej od znudzonych  gapieniem się w morze marines w wartowni. Potem skrótem przez suche trzeszczące trawy w kierunku wysokiego skalnego cliffu. Słyszę kuszący  szmer  fal znużonych  leniwą pielgrzymką z Kolumbii.   Do krawędzi mam jakieś 100 metrów. Spoglądam przez ramię i…. zamieram. Dostrzegam kilkaset metrów zwiniętego jak grzechotnik granicznego drutu, który czas zdążył pożółcić rdzą. Shoot me!-Rany! myślę sobie: Tędy biegła kiedyś granica!

idę przez pole minowe

W tym polu, zanim się urodziłem, w czasie kryzysu kubańskiego zakopano 50 tysięcy min. 16 maja 1996 roku  rozkaz Prezydenta Clintona wykopuje je z ziemi. Ale – myślę sobie – jeśli na przykład …ktoś o jednej zapomniał? Stawiam kroki wolniej i wolniej z przerażającym uczuciem, że za chwilę wyleci za mną Skacząca Betty( Bouncing Betty – popularna mina, która wyskakuje metr nad powierzchnię, aby eksplodować. ) Igauana mnie nie lubiObok spogląda na mnie ze zdziwieniem pół metrowa Iguana. Kiedy staję na krawędzi klifu rozumiem, że naruszam jej terytorium: klif opada 20 metrowym urwiskiem prosto do wód  Morza Karaibskiego. Tu się nie chodzi.  Tu się nie kąpie. Tu nie filmuje się wschodów słońca. Macham do kamerzysty. Nie wspominam mu o minach. Podbiega i ustawia statyw. Ja skaczę do wody.  Na dobrą sprawę niewiele jest dziś miejsc na ziemi, które nie mają nazwy  – myślę łapiąc w płuca powietrze.  Poddaje się fali. Myślami szukam jakiejś nazwy dla tego miejsca.  Kwadrans poźniej pomarańczowa tarcza słońca, które w Warszawie jest południem pokazuje nam twarz w tempie 29.97 klatek na sekundę. Tak zaczyna się mój  reportaż z Guantanamo, który potem w Polsce pokazują Wiadomości.

sunset on Guantanamo

(zobacz o czym piszę)




Podobne strony:


  • Foty

      Max Kolonko
      Max Kolonko
      Odkrywanie Ameryki
      Max na planie
      Max w Guantanamo
      Max w Utah
  • Kadry filmow